Brak punktu odniesienia w moim życiu. Nie mam punktu, do którego mam dążyć. Moim wcześniejszym punktem było spotkać Go, poczuć jego dotyk, spojrzeć mu w oczy i z nim żyć. Dziś już tego nie ma, jest monotonia w mojej głowie, co widać na blogu, że X notka o tym samym.. Co jest teraz dobre, a co złe? Czy moje myśli są dobre? Na pewno nie, nie powinienem w ogóle o Nim myśleć…ale nie potrafię. Nie chcę od niego maili, a jednak sprawdzam pocztę w telefonie będąc poza domem i na kompie będąc w domu. Dziwna sytuacja, która przerasta mnie. Od 29.10 minęły prawie 3 miesiące, a ja nadal nie umiem przestać o nim myśleć. To przychodzi nagle i odchodzi, w szKole, w praCy, w domu, przed snem wyobrażam sobie jakby to było gdyby…. gdyby był. Chwila ukojenia, a po chwili bum…dochodzi do mnie, że to tylko moja wyobraźnia, chwilowe złudzenie. Podobno płacz oczyszcza dusze, albo na mnie to nie działa, albo mam bardzo upierdoloną duszę.
Kruchość i sypkość życiowa.
Wszystko się sypie, powoli, codziennie wszystko się rozpada. Dawniej dużo znajomości, które powoli a skutecznie przekształcały się w przyjaźń, a dzisiaj przesyt.. Przesyt tymi ludźmi, na pozór przesyt, a jak przychodzi chwila, gdy wiesz, że ta osoba wyjedzie, i choć nie widywaliście się codziennie, ba nawet nie raz w tygodniu to odczuwasz brak i odczuwasz samotność. Później dowiadujesz się o kolejnych planach kogoś również bliskiego. Samotność pogłębia się, ale sumienia nie mam kogokolwiek trzymać tutaj. Każdy ma swoje życie, którym steruje sam, jest okazja to trzeba z niej korzystać. Nie zostane sam, ale z e88 kontaktów najlepszych już nie mam, oddzywa się jak ma problem z facetem, nie mam mu tego za złe, bo sam tak robiłem jak byłem w związku. Jego facet już za mną raczej nie przepada, a nie chcę się narzucać komuś, być niechcianym ciężarem. Cóż, pozostaje zrobienie rewolucji, we własnym życiu, czas zmądrzeć i dojrzeć do tych…20 lat;).
Życiowa sinusoida.
Wzloty i upadki, jak sinusoida, ale taka życiowa. Raz jest dobrze, żyję na nowo, układam sobie wszystko po swojemu, podchodzę z dystansem, aż tu nagle bum.. i wszystko z chuja wiatr strzelił.. powraca i zaczyna się. Wszystkie myśli, wszystkie postanowienia, wszystkie plany, całe większe pół roku… Chwile czuwania, chwile niepewności, chwile szczęścia i radości, godzinne rozmowy telefoniczne, miliony smsów…miliardy słow, żywe uczucia.. Cóż. Powraca, wystarczy chwila, jeden takt piosenki i wraca. Wszystko wraca. Jak kochać to mocno i długo, mija drugi miesiąc, a ja nie umiem funkcjonować tak.. normalnie. Może potrzebuję więcej czasu. Cóż..
SPIERDALAJ.
Wyjebane. Oszukał, oszukiwał, a uczucie zostało. Ale czy uczucie budowane na kłamstwie ma prawo bytu? Przejebał mi 6 miesięcy życia, wieczne rozmowy, ciągła kontrola, zakazy, nakazy, zrób to, zachowuj się tak… Pierdolę. Nie zmienię się dla nikogo, chcesz to weź mnie takim jakim jestem, z moimi zaletami i wadami, z moim wyglądem, z moim charakterem i moim stylem bycia. Byłeś dla mnie kimś najważniejszym, kimś dla kogo chciałem wstawać z jebanego łóżka, myśl o Tobie rozpędzała moje zmartwienia i rzucała na horyzont myśl "będzie zajebiście!". A Ty co? Okazałeś się zwykłym oszustem, a ja naiwną tępą młodą niestabilną męską cipą. To wszystko było kłamstwem, ale kłamstwem z Twojej strony, bo z mojej strony biła szczerość. Nie chce Cię znać, nie istniejesz już dla mnie, zniknąłeś swoim upozorowanym samobójstwem. Mam głęboko w dupie Twoje prośby, Twoje wyjaśnienia. Spierdalaj. Wyjdź z mojej głowy i nie wchodź nigdy więcej do niej, przepadnij….
Imponowanie.
Są ludzie, którzy Ci imponują. Ich zachowanie wywołuje w Tobie podziw. A gdy porównujesz swoje zachowanie do ich czujesz się źle, jak wyrzuta guma, taki dwulicowy lis. Potrafią dążyć do swoich marzeń, wyciągają wnioski z życiowych lekcji. A ja? Nie potrafię wyciągnąć takich wniosków, boję się odrzucenia i nie dążę do swoich marzeń. Kilkakrotnie sparzyłem się na rzeczy X, a mimo to widząc podobną sytuację dalej się na tym parzę. Bo nie potrafię odmówić, nie potrafię podjąć decyzji jak facet. Jest to kurewsko złe! Utrzymuję w sobie dużo negatywnych emocji, które albo umrą, albo wybuchną. 15 października jest dla mnie jednym z najważniejszych dni w moim życiu. Pokaże co dalej.
Skazani na…
Jest koło 22.
Wyszedłem na balkon zapalić fajkę. Dookoła ciemno, na dworze żywej duszy,
jedyne co słychać to życie wydobywające się z innych mieszkań tego blokowiska.
Przez niedosłonięte zasłony, w oknach odbija się blask lcd zawieszonego na
ścianie, w innym mieszkaniu widać przyrządzanie kolacji, czy tam po prostu
posiłku. Czy ludzie nie dbają o swoją prywatność? To już inna kwestia. Mnie
zainteresowało jedno mieszkanie, w którym widać tylko lekki blask telewizora.
Mieszka tam samotna urzędniczka państwowa. Nie tyle widziałem ją, co słyszałem
głos, mocny, lekko jąkający i nużący. Rozmawiała głośno przez telefon na tyle,
że wszystko doskonale słychać. Powtarza się ten schemat codziennie. Czy tak
wygląda samotność? Jedyną bliskość jaką dostajemy to głos w telefonie, którym
co wieczór narzucamy się do kolejnej osoby. Tak mijają dni, tygodnie, miesiące,
lata… Nic więcej. Wiecie co mi to przypomina? Samotność geja. Tak. Skrajny
przykład, ale tak jest. Marne szanse na związek długoletni. Nie to co
małżeństwo, tam chociaż jest jakiś mobilizator w postaci dzieci. Wiele
małżeństw trzyma się tylko po to, żeby nie wychowywać dzieci w rozbitych
rodzinach. Różnimy się w kwestii budowania związku z heterykami. Oni potrafią
nagiąć, zmienić swój charakter, żeby utrzymać związek. Dostosowywują się do
drugiej osoby, jeżeli im tylko zależy. A u nas w środowisku? Byle kłótnia i
nara.. Jesteśmy na tyle zadufani w sobie, że nawet nie próbujemy się zmienić,
bo po co? To jest podświadoma wiedza, że gej i tak w społeczeństwie jest stracony,
ma opinie zboczeńca i odmieńca, czegoś złego. Skoro o tym wiemy, to po jaki
chuj się starać coś utrzymać? Zmieniać się, skoro i tak jesteśmy straceni w
społeczeństwie. Jesteśmy skazani na samotność. Przybija mnie myśl takiego
życia… samotnego życia. W którym nie ma bliskości drugiej osoby, tej jedynej.
Z drugiej strony patrząc mamy sporo lat na przywyknięcie do singielstwa. Grunt
to pogodzić się z taką myślą. Nie wiem, może ja to źle opisuje, ale takie
wysunęły mi się wnioski po dzisiejszych paru incydentach, których kulminacją
była fajka, dzięki której wysnułem to wyżej.
Ostra plotka.
Ludzie są podli, żadna to nowość, ale jednak gdy doświadczamy owej podłości na własnej skórze wyciągamy z tego odpowiednie wnioski. Owe wnioski postaram się opisać tutaj. Stałem się ofiarą plotki, może nie ogromnej, ale dość bolesnej, która mocno zakrawa w moje życie. Autorem tej plotki jest pewien osobnik, który wciąż idzie w zaparte. Jak trzeba mieć zepsute własne życie, ile trzeba mieć kompleksów by żyć tylko w internecie i ranić kogoś, wymyślając, dopowiadając jakieś historie o tej osobie. Otóż chciałbym nadmienić, że nigdy nie uczestniczyłem w żadnej orgii, co więcej nie uczestniczę w nich co tydzień, nie uprawiam seksu bez zabezpieczeń, i nie korzystam z "tej" dziedziny życia, o co zostałem posądzony. Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą o tym, ale w Internecie nikt niczego pewien nie jest. Wnioski są takie, żeby nie ufać, nie spoufalać się a przede wszystkim trzymać dystans do nowych osób.. tymbardziej dziwnych osób, co przykładem może być Sylwester, na którym owy delikwent zamiast się bawić używał laptopa siedząc w szafie. Co kto lubi;). Co Nim kierowało mówiąc te wszystkie chuja warte bluzgi? Może zazdrość? Że bawiliśmy się, tańczyliśmy i piliśmy, a On był taką osobą, przy której zabawa stawała się nudna. Trudno to określić. Po takich oszczerstwach zwykłe przepraszam nie wystarczy. Ale ile dajemy, tyle dostajemy. Więc wszystko do Niego wróci z nawiązką:).
Życie jak każde inne…;)
Życie jak każde inne…;) to slogan nowego forum, otwartego dla mniejszości seksualnej. Forum dopiero zaczyna działać, więc zachęcam do zaglądania, komentowania i podawania adresu dalej;). Forum jest dla kobiet i dla mężczyzn. Zobacz sam;)!
Życie jak każde inne…;)
Życie jak każde inne…;) to slogan nowego forum, otwartego dla mniejszości seksualnej. Forum dopiero zaczyna działać, więc zachęcam do zaglądania, komentowania i podawania adresu dalej;). Forum jest dla kobiet i dla mężczyzn. Zobacz sam;)!
www.other4um.w8t.pl
..więc zagrajmy vabank.
Nasze decyzje zweryfikuje samo życie, napisał mi pewien mądry człowiek, który przeżyl tyle złego w swoim krótkim życiu. Mimo, że wybrałem inną drogę, na której go nie ma On pocichu istnieje w moim życiu. Skrada się, wertuje, przeżywa, a mimo wszystko trzyma się w garści, choć minęło już pare miesięcy. To jest niezwykłe, że człowiek którego zawsze podziwiałem za spokój, opanowanie i mądrość, zna na pamięć tego bloga i używa cytatów, które sam napisałem. Nie da się określić jak ja się teraz czuję, powiem tylko tyle, że żadne prezenty, pieniądze i inne cenne ścierwa, choć przydatne i piękne nie oddadzą tak uczucia jak to, co zrobił ten człowiek.
